Wyznacznikiem istnienia Teatru CST jest jego działalność teatralna oraz powstałe spektakle. Jednakże obok działalności artystycznej, członkowie teatru bardzo wcześnie zaczęli równolegle prowadzić działania wykraczające poza projekty stricte teatralne. W roku 2002 założyli Stowarzyszenie na Rzecz Odnowy i Współistnienia Kultur Sałasz, w skład którego wchodzą nie tylko aktorzy Teatru CST, ale i miejscowi działacze kultury, etnolodzy, artyści –  malarze, nauczyciele i inni. Siedzibą Stowarzyszenia jest miasto Cieszyn. Stowarzyszenie cały czas ściśle współpracuje z Teatrem CST. Aktorzy studia są równocześnie realizatorami projektów Sałaszu. Założycielem Stowarzyszenia oraz jego aktualnym prezesem jest Bogusław Słupczyński. Jak ujmuje to statut Stowarzyszenia: Sałasz jest „organizacją twórczą, zrzeszającą osoby, którym przyświeca idea ocalenia dziedzictwa kulturowego różnych grup narodowych współistniejących ze sobą w danym regionie Polski poprzez Sztukę, przez: organizację spotkań twórców różnych narodów, wspieranie inicjatyw z zakresu teatru, muzyki, plastyki i literatury wywodzących się z różnych tradycji i kultur, inicjowanie i propagowanie badań i poszukiwań z zakresu antropologii kultury, w tym etnologii i etnografii, realizację przedsięwzięć artystycznych – festiwali, spotkań, warsztatów o charakterze wielonarodowym i wielokulturowym, edukację dzieci i młodzieży dotyczącą współistnienia i współtworzenia różnych narodów w kulturze i sztuce”[1]. Do tej pory Stowarzyszeniu udało się, dzięki Fundacji Kultury, Stefana Batorego i Wspomagania Wsi, zrealizować kilka znaczących projektów związanych terytorialnie z pograniczem Beskidu Niskiego i Bieszczad (wsie pogranicza kultur – Poraż, Niebieszczany, Mokre, Morochów, oraz wsie – Michniowiec, Bystre). Są to następujące przedsięwzięcia: Dzieci Sąsiadów (2002), Matarga (2003), Ścieżka Nadziei (2004), Szkoła Dziedzictwa Kulturowego Pogranicza oraz stworzenie Ośrodka Teatru Kultur (2005, 2006), organizacja Festiwalu Teatralnego Morochów/Mopoxib (2005-2008), projekt Mieszkać twórczo… (2009).

Równocześnie Stowarzyszenie prowadzi działania związane ze swoją siedzibą – z Cieszynem. Tu zostały zrealizowane m.in. następujące projekty: zdarzenie pt. Trzy dni natury Teatru, spotkanie pod nazwą Rosja – bliska czy daleka?, kilkufazowy projekt Moja obecność oraz Tworzę, więc jestem.

 

Sałasz jest grupą stosunkowo niewielką, stanowi on jednak zespół dobrze z sobą współpracujących osób. Jak pisze założyciel Stowarzyszenia: „Sałasz jest organizacją małą. To w ogóle nie jest żadna organizacja, to zespół ludzi(…) Świadczą oni swoją twarzą przed innymi, konkretnymi osobami, które w projektach Sałaszu są absolutnym podmiotem. Odpowiedzialność przed człowiekiem – twarzą w twarz – to jest to, co wyróżnia ten zespół”[2].



[1] Statut Stowarzyszenia na Rzecz Odnowy i Współistnienia Kultur Sałasz, Archiwum Teatru CST

[2] http://www.salasz.prh.pl/index.htm

 

Oto rozpanoszyły się organizacje pozarządowe. Społeczeństwo się zorganizowało. I dobrze. Na tym między innymi polega system demokratyczny. Rozwój tegoż systemu poszedł dalej. Stowarzyszenia zaczęły pęcznieć. Weszły w życie kolejne systemowe ustawy. Liczą się duzi. Ci, co „mogą coś zrobić”. Otóż „Sałasz” jest organizacją małą. To w ogóle nie jest żadna organizacja, to zespół ludzi. Do tego jest to zespół, w którym niektórzy z pracujących odmawiają przystąpienia do… „organizacji”. Zakodowany wstręt przed tzw. „przynależnością”, sprawowaniem „funkcji”, koniecznością podniesienia ręki „za” lub „przeciw”. Ktoś może to nazwać niechęcią do ponoszenia odpowiedzialności. Ale tak nie jest, bo ci sami ludzie świadczą swoją twarzą przed innymi, konkretnymi osobami, które w projektach „Sałaszu” są absolutnym podmiotem. Odpowiedzialność przed człowiekiem – twarzą w twarz – to jest to, co wyróżnia ten zespół. „Sałasznicy” działają bez asekuracji, nie mogą popełniać błędów. Działają jako osoby, a nie jako uczestnicy systemu! Stąd brak w naszej pracy tzw. wolontariuszy, tak ostatnio modnych w europejskim ruchu pracy. W sytuacjach, w których działamy nie ma czasu na zdobywanie doświadczenia. Tu trzeba mieć predyspozycje, intuicję, tu trzeba umieć od razu! Trzeba być zawodowcem za darmo. Powinienem napisać szczegółowo, jakiego rodzaju prace wykonujemy. I niestety, mogę to wyjaśnić tylko częściowo. Ponieważ nie są to zagadnienia do opisywania. Sprawy, którym poświęcamy czas i energię dotyczą miejsc i osób, z którymi łączy nas niewypowiadana i niepisana umowa o… serdecznej tajemnicy. Dotykamy spraw ludzi, których bólu i smutku nagłaśniać nie trzeba. Obszar, który nas interesuje to pogranicza kulturowe w południowo-wschodniej Polsce. Także miejsca pełne ubóstwa i braku perspektyw. Jesteśmy akceptowani i niecierpliwie oczekiwani, mimo że nie jeździmy tam ze Słowem Bożym, z misją uwrażliwiania ludzi na Sztukę w sytuacji, kiedy ludzie nie mają na chleb. Nikomu nie niesiemy „pomocy”. Niczego nie naprawiamy. Chyba najlepszym określeniem tej pracy będzie wędrowanie. W tej wędrówce wspólnie z dziećmi, młodzieżą, dorosłymi różnych wyznań, środowisk, uczymy się, pracujemy, odpoczywamy i bawimy się. Rejestrujemy czas, opowieść, miejsce, krajobraz. Uczymy się patrzeć na siebie, swoje otoczenie – oczami innych. Oczywiście jesteśmy zorganizowani i wyposażeni w sprzęt, samochody, komputery, kamerę, dyktafony, aparaty fotograficzne. Ale to, co najważniejsze i tak nigdy nie może być rejestrowane w inny sposób jak tylko przez pamięć spotkań. To nasze wędrowanie – na płaszczyźnie kulturowej i społecznej – chcemy wykonywać lekko nad ziemią. Bez pozostawiania coolorowych tablic. Wierzymy, że zasadą działania jest poszukiwanie i wyciąganie ręki do tych, którzy o to nigdy się nie upominają. Nie „zabezpieczamy potrzeb” ubogich i marginalizowanych. Wykonujemy autentyczną i zaangażowaną pracę z dziećmi i młodzieżą, przez „chwilę”, ale z energią impulsu życiowego. Dlaczego środek ciężkości naszych działań nie spoczywa na ziemi cieszyńskiej? Cieszyńskie jest syte. To poważne stwierdzenie, choć biedy i nieszczęścia nigdy mało. Po drugie, poprzez obecność na Wschodzie, lepiej i dokładniej rozumiemy złożoność kulturową naszego regionu. To dosyć znany mechanizm uświadamiania kulturowego. Jest jeszcze teatr. Cieszyńskie Studio Teatralne. Jego członkowie to „sałasznicy”. Działanie Sałaszu jest tożsame z CST. Obserwacja, zapis, pamięć sytuacji, żywy udział w sprawach ważnych, upoważnia do działania i mówienia na scenie. Tak powstały spektakle „Wschodzenie” i „Droga Żywiecka”.

Teraz o ludziach. To najważniejsze. Śmiało mogę powiedzieć, że mógłbym za ludzi, którzy tworzą nasze Stowarzyszenie, oddać całe zaplecze (którego z resztą nie mamy!), bazę-salę, wyposażenie, etaty itd. Oni działają bezwarunkowo. Bo chcą i wiedzą, że to jest potrzebne. Że bez ich poświęcenia coś stracimy.

(Bogusław Słupczyński)