W toku wielomiesięcznych doświadczeń zrealizowaliśmy spektakl teatralny WSCHODZENIE. Jego powstanie uwarunkowane było potencjałem wiedzy, doznań, doświadczeń, wykonanej pracy – procesem dojrzewania do wyrażenia, indywidualnie i zbiorowo, przekazu duchowego płynącego z „Dziadów” A. Mickiewicza. Wszystko rozpoczęło się od próby podążania drogą poznania, wiodącej tylko przez autentyczne i istotne przeżycie. Najpierw musieliśmy zderzyć się z jak najbardziej archaicznymi formami kultury, bezpośrednio doświadczyć, poczuć obecność w tejże kulturze, by potem mieć szanse na dostrzeżenie ginących śladów autentycznej tradycji wokół nas. Mieliśmy za sobą takie doświadczenie, które teraz czekało na rozwinięcie.

 CST we WSCHODZENIU proponuje bardzo silną, ekspresyjną, symboliczną, metaforyczną linię przekazu teatralnego, wyrażanego przez słowo, pieśń oraz ruch. Nie mamy tu do czynienia z realizmem psychologicznym. Chociaż niewątpliwie posługujemy się tu psychologią postaci. Poszczególne sceny mają bardzo złożoną wymowę.

 WSCHODZENIE to opowieść o stanie ducha młodego pokolenia, o uczuciach, o najwyższych wartościach, o miłości ludzkiej, świętej, w imię której bohaterowie są w stanie zmienić stan swojego istnienia, byleby tylko ocalić doskonałą chwilę uczucia miłości. Pojawia się tu również smutna dojrzałość ludzka. To opowieść o poszukiwaniu idealnego spełnienia się człowieka. To opowieść o stawaniu się Człowiekiem. „Siła człowieka wewnętrzna jest niezmierna, jakiej rozum przewidzieć nie może. Człowiek w duchu swoim ma wszystko, co go czyni podobieństwem, obrazem Boga. (…) Przeznaczeniem człowieka jest wydobywać swoje zarody na światło i dać opadać im w ciemność. Chrystus był światłością w ciemnościach…” (wykłady Adama Mickiewicza). Kluczem do spektaklu jest pojęcie „Wschodu”. „Wschód” jako początek, inicjacja, jako kraina geograficzna i kulturowa, jako dojrzewanie o wielorakim znaczeniu… „…Wschód ma w rzeczy samej coś wspólnego z naszymi obecnymi problemami, tyle, że przecież nie o inspiracje wschodnich świętych czy nawet mędrców idzie, lecz o Wschód w nas, o sens utajony w głębinach nieświadomości” („Problemy psychiki współczesnego człowieka”, Carl Gustaw Jung).

 „Sztuka jest jednym z ogniw łączących ludzkość ze światem niewidomym” (wykład A. Mickiewicza z 20 grudnia 1842 r.) Idąc drogą intuicji poety oraz przez pamięć pokoleń staramy się, by powstały spektakl był jednocześnie wyrazem pewnych obrazów… „Tajemnica, której istnienie wyczuwamy, to skarbiec pierwotnych obrazów, jakie każdy przynosi ze sobą na świat jako podarunek od całej ludzkości” (Carl Gustaw Jung).

 Większość fragmentów, w których szukaliśmy inspiracji, pochodzi z IV i II części „Dziadów”. W całość wplecione są wątki rzeczywistych historii, sytuacji wiejskich, ludycznych, przywiezionych z wyjazdów, których wykonawcy byli świadkami lub uczestnikami. Ważnym momentem pracy był czas spędzony w jednej z opuszczonych cerkwi bieszczadzkich, a także we wsi, w której ona się znajduje. Stąd obecne w naszej scenografii spektaklu carskie i diakońskie wrota ikonostasu.

Nikt, także i my nie jesteśmy wolni od otaczającej nas rzeczywistości. Przez wiele miesięcy chcieliśmy dostrzegać tylko to, co „prawdziwe” i „stare”. Zasłanialiśmy oczy, udawaliśmy usilnie, że nie widzimy tego, co brudzi nam ten wymarzony, „wschodni obrazek”. Tych różnych, nowoczesnych zachowań, gadżetów, bezdusznej architektury, nawet po prostu śmieci. Odchodzą przedwojenne pokolenia. Może już odeszły. Zostały ich dzieci – dziwne czasami, z marzeniami o ucieczce lub już „ucieknięte” – do biurek, samochodów, zawałów serca – i anteny satelitarne – nasze okna na świat. Ale Wschód trwa. W ułamkach sekund. W urwanych zdaniach. W nierozszyfrowanych gestach i grymasach twarzy. W milczeniu i ciszy. W zapachu. To cały kod. Dobrze temu, kto nauczy się go czytać. /Reżyser/

Obsada: Katarzyna Słupczyńska, Monika Serafin, Joanna Rakus, Tomasz Majorek, Łukasz Matuszek, Szymon Pilch; Muzyka: Janusz Zięba; Światło: Marek Gagatek; Reżyseria: Bogusław Słupczyński

 Sala Kameralna CK Zamek, 17 lipca 2003

Recenzja spektaklu „Wschodzenie”
Cieszyńskiego Studia Teatralnego

 (…) Cieszyńskie Studio Teatralne to młoda grupa wyrosła z tradycji polskiego teatru alternatywnego, odwołująca się do doświadczeń Gardzienic, ale zarazem je przełamująca. Jej bardzo silną cechą jest zespołowość, wspólne kreowanie i przeżywanie przedstawienia przez aktorów dających z siebie na scenie wszystko. To typ teatru, dla którego ogromnie ważna jest autentyczność. I aktorów, którzy w teatrze poszukują prawdy o sobie, poprzez niego budują swoją duchowość.

„Wschodzenie” powstało w oparciu o „Dziady” Adama Mickiewicza oraz zebrane przez członków grupy po wioskach pieśni, melodie. Z Mickiewiczowskich wierszy, które twórcy układają we własnym porządku, łącząc je z cerkiewnymi i ludowymi, łemkowskimi lub polskimi śpiewami, aktorzy stworzyli spektakl o życiu człowieka, o jego dojrzewaniu do pełni człowieczeństwa. Nie brak tu cierpienia, nie brak przeżywania śmierci, poczucia zagubienia, łaknienia miłości, pragnienia spełnienia. Targani emocjami bohaterowie to jednocześnie żywi, młodzi ludzie – i duchy zmarłych, też ludzi młodych. I jednych, i drugich łączy ten sam stan: życia w zamieszaniu, w niedokończeniu. Błąkanie się po świecie-zaświatach w poszukiwaniu spełnienia.

Podstawowe doznanie tego spektaklu to aktorzy. Grają z całkowitym oddaniem (…). Poczucie uczestniczenia w niezwykle spójnym, zgranym dziele daje też oglądającemu polifoniczność głosów i wydarzeń(…) I muzyka, która jest jak wszechogarniający żywioł.

„Wschodzenie” jest więc bardzo przeżytym przez jego twórców, podyktowanym tyleż rozumem, co instynktem przedstawieniem o młodości i głodzie duszy… Ale mimo całej swojej prawdy czuję w nim nieautentyczny rys. Tym elementem nieprawdziwym jest chyba metafizyka spektaklu, sfera istnienia Boga i relacji człowieka do niego. Mam wrażenie, że ta metafizyka jest bardziej kulturowa niż doświadczona, własna, przeżyta. Ale ten brak jest zarazem autentycznym świadectwem przemawiającym za spektaklem i jego twórcami – przecież całe „Wschodzenie” jest o poszukiwaniu w życiu i poza nim jedności z owym życiem i tym, co poza nim.

Andrzej Niziołek, Gazeta Wyborcza Poznań